Większość stron małych usługodawców rozbija się o to samo: mówią o sobie zamiast o kliencie i unikają liczb. „Wieloletnie doświadczenie", „profesjonalna obsługa", „zapraszamy do kontaktu". Człowiek czyta to i dalej nie wie, czy naprawiają jego model i czy stać go na naprawę.
Dlatego trzon tej strony to dwa bloki, które mówią wprost. Lista usług napisana od strony problemu, z którym ktoś przychodzi, i otwarty cennik z konkretnymi kwotami, rozbity na cztery kategorie: system i oprogramowanie, sprzęt, konserwacja, dodatkowe.
Publikowanie cen jest w tej branży niepopularne, bo odbiera pole do manewru przy wycenie. Tu zadziałało odwrotnie. Kwota od razu odsiewa ludzi, którzy i tak by nie zostali, a tych, którzy dzwonią, ustawia od pierwszego zdania w konkretnej rozmowie zamiast w negocjacji.